Rosnące ceny paliw w Polsce znów stały się jednym z najgorętszych tematów wśród kierowców. Na stacjach widać coraz wyższe stawki, a szczególnie mocno odczuwają to właściciele aut z silnikiem Diesla, enguide.pl podaje, powołując się na businessinsider.com.pl.
- Dlaczego paliwo w Polsce znów drożeje
- Diesel odjechał benzynie. Skąd ta różnica
- Jakie ceny mogą zobaczyć kierowcy
- Co składa się na cenę paliwa
- Czy rząd może zareagować na wzrost cen
- Droższe tankowanie może uderzyć w małe miejscowości
- Polacy nie rezygnują z wyjazdów, ale pytanie brzmi: jak długo
- Rynek paliw wchodzi w coraz trudniejszy etap
Według przytoczonych danych średnia cena benzyny 95 wynosi obecnie 6,90 zł za litr, natomiast oleju napędowego już 7,88 zł za litr. To wyraźny sygnał, że sytuacja na rynku nadal pozostaje bardzo trudna. Eksperci nie ukrywają, że najbliższe dni i tygodnie mogą przynieść dalszą presję na wzrost cen.
Rynek paliw wyraźnie się zaostrzył. Kierowcy płacą więcej niemal przy każdym tankowaniu. I na razie nie widać szybkiej ulgi.

Dlaczego paliwo w Polsce znów drożeje
Głównym powodem obecnej sytuacji pozostaje napięcie na Bliskim Wschodzie. Jak wynika z opisu sytuacji, ataki na rafinerie, terminale i inne instalacje energetyczne dodatkowo pogłębiają niepewność na rynku. Szczególne znaczenie ma również ograniczenie niemal całego transportu morskiego przez cieśninę Ormuz, przez którą jeszcze niedawno przepływało około 20 proc. światowych dostaw ropy. To właśnie ten element najmocniej wpływa dziś na globalny handel surowcem.
W praktyce oznacza to, że ropa naftowa pozostaje droga, a rynek nie dostaje sygnałów uspokojenia. Kierowcy widzą skutki tego kryzysu bezpośrednio na pylonach cenowych. Im dłużej utrzymają się zakłócenia podaży, tym większe ryzyko, że detaliczne ceny paliw będą nadal rosły. Dla wielu gospodarstw domowych zaczyna to być odczuwalne nie tylko przy wyjazdach, ale i przy codziennym dojeździe do pracy, szkoły czy lekarza.
„Mogę powiedzieć, że idziemy w stronę 10 zł za litr — co nie znaczy, że do tego dojdzie, ale niestety trend jest niepokojący” — ocenił dr Jakub Bogucki.
Diesel odjechał benzynie. Skąd ta różnica
Najtrudniejsza sytuacja dotyczy dziś kierowców korzystających z diesla. Ekspert zwraca uwagę, że olej napędowy ma swoją specyfikę, ponieważ do Europy trzeba go w dużej mierze sprowadzać. Dodatkowo to właśnie na nim opiera się duża część lądowego transportu towarowego. W efekcie olej napędowy reaguje mocniej na globalne napięcia i szybciej drożeje niż benzyna.
To tłumaczy, dlaczego obecnie diesel wyraźnie przewyższa cenowo benzynę 95. Różnica nie wynika więc z przypadku, ale z budowy rynku i popytu w całym łańcuchu dostaw. Gdy drożeje paliwo używane w transporcie, skutki zaczynają rozchodzić się szerzej po gospodarce. To z kolei rodzi obawy, że za paliwami mogą pójść również kolejne podwyżki innych produktów.
„Diesel ma tę specyfikę, że do Europy trzeba go w dużej mierze sprowadzać. Poza tym na oleju opiera się cały lądowy transport towarowy” — wskazał ekspert.
Jakie ceny mogą zobaczyć kierowcy
Według przedstawionej prognozy w najbliższych dniach ceny oleju napędowego mogą znaleźć się w przedziale od 8 do 8,20 zł za litr. Z kolei w przypadku benzyny średnia stawka nie powinna przekroczyć 7,15 zł za litr. To oznacza, że presja wzrostowa wciąż się utrzymuje, a rynek nadal nie daje kierowcom dobrych wiadomości. Szczególnie niepokojąco brzmi scenariusz, w którym ceny mogą zmierzać w kierunku 10 zł za litr.
Trzeba jednak podkreślić, że ekspert nie mówi o pewnym osiągnięciu tej granicy, lecz o kierunku zmian. Mimo to sam fakt, że taki poziom jest wymieniany w publicznej debacie, pokazuje skalę obaw. Warto przypomnieć, że nawet na początku 2022 r., gdy rynek także był bardzo nerwowy, średnie ceny jedynie lekko przekraczały 8 zł za litr. Dzisiejszy klimat wokół paliw znów robi się podobnie napięty.

Poniżej najważniejsze elementy obecnej sytuacji na rynku:
- benzyna 95 kosztuje średnio 6,90 zł za litr
- diesel kosztuje średnio 7,88 zł za litr
- prognoza dla diesla mówi o poziomie 8–8,20 zł za litr
- prognoza dla benzyny zakłada stawkę do 7,15 zł za litr
- eksperci wskazują, że trend wzrostowy nadal jest niepokojący
Co składa się na cenę paliwa
Na detaliczną cenę paliwa składa się kilka elementów i nie wszystko trafia bezpośrednio do stacji. Jak wynika z analizy BM Reflex, w przypadku oleju napędowego aż 59 proc. ceny detalicznej stanowią koszty rafinerii. Resztę tworzą podatki oraz inne opłaty państwowe. Sama marża stacji dla diesla utrzymuje się na poziomie nieznacznie przekraczającym 0 proc., co przekłada się na około 4 grosze na litrze.
Nieco inaczej wygląda to przy benzynie 95. W tym przypadku 52 proc. ceny detalicznej stanowią koszty rafineryjne, a 3 proc. to marża detaliczna. Reszta również trafia do państwa w różnych formach. Taki układ pokazuje, że kierowcy płacą nie tylko za sam surowiec, ale też za cały system kosztów, który otacza paliwo od momentu produkcji aż po sprzedaż detaliczną.
| Rodzaj paliwa | Średnia cena | Koszty rafineryjne | Marża detaliczna |
|---|---|---|---|
| Benzyna 95 | 6,90 zł/l | 52 proc. | 3 proc. |
| Olej napędowy | 7,88 zł/l | 59 proc. | ok. 4 gr/l |
Czy rząd może zareagować na wzrost cen
W materiale pojawia się też pytanie o możliwą interwencję państwa. W przeszłości obniżenie VAT na paliwa było już stosowane i — jak przypomniano — bez tego ruchu ceny w początkowym okresie pełnoskalowej wojny w Ukrainie mogły przekroczyć 9 zł za litr. Dziś rząd analizuje sytuację, ale przekaz ze strony władz pozostaje ostrożny. Minister finansów Andrzej Domański podkreślił, że ewentualna interwencja podatkowa zostałaby podjęta, jeśli byłaby niezbędna.
Jednocześnie sygnalizowano, że ewentualne decyzje to raczej kwestia miesięcy niż dni. To ważne, bo kierowcy liczą na szybkie ruchy, a takich na razie nie zapowiedziano. Oznacza to, że w krótkim terminie klienci stacji paliw muszą brać pod uwagę utrzymanie wysokich cen. Częściową ulgę dają jedynie promocje wprowadzane przez duże sieci, ale nie zmienia to ogólnego obrazu rynku.
„Jeśli będzie niezbędna” — tak o możliwej interwencji podatkowej mówił minister finansów, wskazując, że rząd analizuje sytuację na rynku paliw.
Droższe tankowanie może uderzyć w małe miejscowości
Wysokie ceny paliw szczególnie mocno uderzają w mieszkańców mniejszych miejscowości. Tam problem wykluczenia komunikacyjnego jest nadal realny, a wiele osób nie ma możliwości wyboru transportu zbiorowego. Samochód pozostaje jedynym sposobem, by dostać się do pracy, szkoły, przychodni czy urzędu. W takiej sytuacji każde kolejne podniesienie ceny litra paliwa staje się bardzo konkretnym obciążeniem dla budżetu domowego.
Eksperci wskazują, że jeśli paliwo będzie dalej drożało, ekonomiczny ból stanie się dla wielu rodzin trudny do zniesienia. To nie dotyczy wyłącznie kierowców, lecz całych gospodarstw domowych. Za paliwami mogą bowiem pójść ceny towarów, usług i codziennych zakupów. Mechanizm jest prosty: droższy transport oznacza wyższe koszty na kolejnych etapach gospodarki.
Jeden z kierowców komentuje: „Najgorsze jest to, że w mniejszych miejscowościach nie ma alternatywy. Trzeba tankować, niezależnie od ceny”.
Polacy nie rezygnują z wyjazdów, ale pytanie brzmi: jak długo
Ciekawy jest fakt, że mimo rosnących stawek na stacjach Polacy na razie nie rezygnują z planów wyjazdowych. Z przekazanych informacji wynika, że liczba rezerwacji wakacyjnych w Polsce pozostaje właściwie identyczna jak rok temu. Dodatkowo zauważono aż 90-procentowy wzrost rezerwacji na wiosnę, głównie na kwiecień. To pokazuje, że konsumenci nadal chcą podróżować, nawet jeśli koszty dojazdu stają się coraz wyższe.
Na razie nie widać także masowego odwoływania zagranicznych rezerwacji z obaw o sytuację w niektórych regionach świata. To może oznaczać, że droższe tankowanie nie przełożyło się jeszcze bezpośrednio na decyzje urlopowe. Jednak przy dalszym wzroście cen nastroje mogą się zmienić. Pytanie nie brzmi już tylko, czy paliwo będzie droższe, ale też jak długo konsumenci będą gotowi akceptować taki poziom kosztów.
Rynek paliw wchodzi w coraz trudniejszy etap
Sytuacja opisywana przez analityków pokazuje, że rynek ropy pozostaje w stanie silnego napięcia. Zakłócenia podaży, drogi transport, problemy geopolityczne i presja na diesel tworzą wyjątkowo niekorzystne tło dla kierowców. Dziś nie ma jeszcze pewności, że paliwo osiągnie poziom 10 zł za litr, ale coraz częściej mówi się o takim kierunku. Już samo to wystarcza, by temat cen paliw wrócił na pierwsze strony serwisów ekonomicznych.
Dla kierowców najważniejsze pozostaje jedno: tankowanie jest coraz droższe, a poprawa nie jest widoczna w krótkim terminie. Najbardziej cierpi diesel, ale benzyna również nie daje powodów do optymizmu. Dopóki sytuacja wokół ropy i dostaw nie zacznie się stabilizować, paliwo w Polsce może pozostać jednym z najmocniej odczuwalnych wydatków w codziennym życiu.






