Andrzej Beya-Zaborski nie żyje. Aktor teatralny, filmowy i telewizyjny zmarł w nocy 11 sierpnia 2026 roku w wieku 75 lat. Przez znaczną część zawodowego życia był związany z Białostockim Teatrem Lalek, a masowej publiczności dał się poznać przede wszystkim jako komendant Henryk Wołkołycki w popularnym cyklu „U Pana Boga…”, enguide.pl podaje, powołując się na portal.abczdrowie.pl.
- Andrzej Beya-Zaborski zmarł w wieku 75 lat
- Z jakimi chorobami zmagał się Andrzej Beya-Zaborski?
- Boreliozę wiązał z jedną ze swoich pasji
- Kim był Andrzej Beya-Zaborski?
- Rola w „U Pana Boga…” przyniosła mu ogromną popularność
- Grał nie tylko komendanta Wołkołyckiego
- Teatr pozostał jego zawodowym domem
- Problemy zdrowotne towarzyszyły mu już wcześniej
- Andrzej Beya-Zaborski pozostanie komendantem z Królowego Mostu
Informację o śmierci artysty przekazał Białostocki Teatr Lalek. Wiadomo, że Beya-Zaborski od lat zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Wcześniej sam opowiadał o przebytych zawałach serca, chorobie nowotworowej, problemach z wątrobą i boreliozie. Bezpośrednia przyczyna śmierci Andrzeja Beya-Zaborskiego nie została jednak publicznie podana.

Andrzej Beya-Zaborski zmarł w wieku 75 lat
Artysta urodził się 7 marca 1951 roku w Wałbrzychu. Zmarł 11 sierpnia 2026 roku, mając 75 lat. Jego zawodowa historia była przez dziesięciolecia związana przede wszystkim z Białymstokiem i tamtejszym środowiskiem teatralnym.
Choć dla wielu widzów jego twarz pozostanie nierozerwalnie związana z filmową postacią komendanta policji, aktor miał za sobą znacznie dłuższą karierę sceniczną. Pracował w teatrze, reżyserował przedstawienia i zajmował się działalnością pedagogiczną. Popularność telewizyjna przyszła dopiero po latach obecności na scenie.
„Odszedł po długiej chorobie.”
Taki komunikat przekazano po śmierci aktora. Nie sprecyzowano, które ze znanych wcześniej problemów zdrowotnych bezpośrednio doprowadziły do jego śmierci.
Beya-Zaborski przez lata nie ukrywał, że jego zdrowie wymagało stałej uwagi. O poważnych diagnozach potrafił mówić z dużym dystansem. Nawet po siedemdziesiątce pozostawał jednak aktywny i spotykał się z publicznością.
Z jakimi chorobami zmagał się Andrzej Beya-Zaborski?
Choroba Andrzeja Beya-Zaborskiego była tematem, o którym sam aktor mówił publicznie. Podczas jednego ze spotkań z widzami w 2024 roku przyznał, że przeszedł trzy zawały serca, a kolejny poważny incydent kardiologiczny żartobliwie określał jako niedokończony czwarty zawał.
To nie były jedyne problemy. Wspominał również o bardzo ciężkim stanie wątroby. Według jego relacji w pewnym momencie sytuacja była na tyle poważna, że lekarze przygotowywali rodzinę na najgorszy scenariusz.
„Mam tyle chorób, że mógłbym innych obdzielić.”
Aktor mówił o swoim stanie zdrowia bez patosu, choć lista przebytych chorób była długa. W publicznych wypowiedziach wymieniał kilka szczególnie poważnych problemów:
- przebyte zawały serca;
- ciężkie zaburzenia związane z wątrobą;
- nowotwór pęcherza;
- boreliozę;
- dolegliwości stawowe;
- przewlekłe problemy zdrowotne obecne również wcześniej w jego życiu.
Szczególnie dużo emocji budziła informacja o chorobie nowotworowej. Beya-Zaborski ujawnił, że podczas badań wykryto u niego nowotwór pęcherza, ale nie przedstawiał szczegółowo przebiegu leczenia ani stadium choroby.
Nie ma podstaw do stwierdzenia, że właśnie nowotwór, zawały, choroba wątroby czy borelioza były bezpośrednią przyczyną zgonu. Oficjalnie poinformowano jedynie o śmierci po długiej chorobie.
Boreliozę wiązał z jedną ze swoich pasji
Jednym ze schorzeń, o których mówił aktor, była borelioza. Beya-Zaborski wiązał zakażenie ze swoją pasją do wędkarstwa i kontaktem z kleszczem.
Borelioza jest chorobą bakteryjną przenoszoną przez zakażone kleszcze. Może prowadzić między innymi do zmian skórnych, problemów neurologicznych czy dolegliwości stawowych. Aktor wskazywał właśnie stawy jako jeden z obszarów, w których odczuwał konsekwencje choroby.
Sama obecność boreliozy w historii medycznej artysty nie oznacza jednak związku ze śmiercią. Publicznie nie przedstawiono informacji pozwalających ustalić taki związek.
Kim był Andrzej Beya-Zaborski?
Andrzej Beya-Zaborski biografia obejmuje niemal pół wieku pracy artystycznej. Po ukończeniu studiów aktorskich pod koniec lat 70. związał się z Białostockim Teatrem Lalek. Scena pozostawała jego zawodowym miejscem przez kolejne dekady.
Nie ograniczał się do grania. Reżyserował spektakle oraz pracował ze studentami, przekazując doświadczenie przyszłym aktorom. W środowisku teatralnym był więc znany na długo przed tym, zanim telewizja przyniosła mu ogólnopolską rozpoznawalność.
| Okres | Najważniejszy etap |
|---|---|
| 1951 | narodziny w Wałbrzychu |
| koniec lat 70. | ukończenie studiów aktorskich |
| od 1978 roku | praca w Białostockim Teatrze Lalek |
| kolejne dekady | role teatralne, reżyseria i działalność pedagogiczna |
| lata kariery filmowej | liczne role w kinie i telewizji |
| cykl „U Pana Boga…” | rola komendanta Henryka Wołkołyckiego |
| 2026 | śmierć w wieku 75 lat |
Dorobek aktora obejmował zarówno teatr lalek, jak i spektakle kierowane do dorosłej publiczności. Pracował również przed kamerą, pojawiając się w filmach i serialach o bardzo różnym charakterze.
Rola w „U Pana Boga…” przyniosła mu ogromną popularność
Najbardziej rozpoznawalną postacią w jego filmografii pozostaje komendant Henryk Wołkołycki. Andrzej Beya-Zaborski grał go w produkcjach z cyklu „U Pana Boga…”, którego akcja została osadzona na Podlasiu.
Bohater wyróżniał się specyficznym spokojem, charakterystycznym sposobem mówienia i suchym poczuciem humoru. Aktor nie potrzebował ekspresyjnych gestów, żeby budować komediowy efekt. W wielu scenach wystarczały krótka reakcja, spojrzenie albo odpowiednio poprowadzona kwestia.
Rola okazała się na tyle charakterystyczna, że dla części publiczności nazwisko aktora stało się niemal synonimem filmowego komendanta.
W przypadku Beya-Zaborskiego popularna postać ekranowa była zwieńczeniem wieloletniej pracy scenicznej, a nie rolą otwierającą zawodową drogę.
Aktor wracał do bohatera również w kolejnych odsłonach cyklu. Stało się to jeszcze ważniejsze w ostatnich latach jego życia, ponieważ mimo wieku i problemów zdrowotnych nadal uczestniczył w nowych produkcjach.
Grał nie tylko komendanta Wołkołyckiego
Choć cykl „U Pana Boga…” przyniósł mu największą rozpoznawalność, filmografia aktora była znacznie szersza. Pojawiał się w polskich filmach i popularnych serialach telewizyjnych, często w rolach drugoplanowych, które dzięki charakterystycznemu stylowi potrafił mocno zaznaczyć.
Widzowie mogli oglądać go między innymi w produkcjach związanych z Wojciechem Smarzowskim, a także w serialach obyczajowych i kryminalnych. Nie należał do aktorów opierających karierę na jednej konwencji.
W kinie najczęściej zapamiętywano jego twarz. W teatrze liczyły się również warsztat lalkarski, praca głosem i wieloletnie doświadczenie sceniczne. Te dwa światy przez większą część kariery funkcjonowały u niego równolegle.
Za działalność artystyczną otrzymywał także wyróżnienia. Jego wieloletnia praca została doceniona między innymi odznaczeniami państwowymi i nagrodami przyznawanymi za wkład w kulturę.
Teatr pozostał jego zawodowym domem
Białostocki Teatr Lalek był miejscem, z którym Beya-Zaborski związał prawie całe zawodowe życie. Występował w wielu przedstawieniach, pracował jako reżyser i przez lata współtworzył zespół instytucji.
Ten aspekt kariery łatwo przeoczyć po sukcesie telewizyjnych produkcji. Dla widzów ogólnopolskich był komendantem Wołkołyckim, natomiast dla środowiska teatralnego pozostawał artystą o rozbudowanym doświadczeniu scenicznym.
Pracował również ze studentami. Działalność pedagogiczna pozwalała mu przekazywać praktyczne umiejętności kolejnemu pokoleniu aktorów, a część osób, z którymi pracował, później sama pojawiała się na profesjonalnych scenach.
Problemy zdrowotne towarzyszyły mu już wcześniej
Wspomnienia Beya-Zaborskiego pokazują, że zdrowie sprawiało mu problemy nie tylko w ostatnich latach. Aktor opowiadał, że również jako dziecko poważnie chorował i przez dłuższy czas wymagał szczególnej opieki.
Późniejsza lista diagnoz była wyjątkowo długa. Mimo tego nie wycofał się szybko z życia zawodowego. Spotykał się z publicznością, wracał do pracy i mówił o swoim stanie w sposób, który często zaskakiwał dystansem.
Nie oznaczało to bagatelizowania chorób. Jego relacje dotyczące problemów z sercem i wątrobą wskazywały na sytuacje bezpośrednio zagrażające zdrowiu i życiu.
Andrzej Beya-Zaborski pozostanie komendantem z Królowego Mostu
Śmierć aktora 11 sierpnia 2026 roku zamknęła karierę trwającą przez kilka dekad. Andrzej Beya-Zaborski miał 75 lat, a jego dorobek obejmował teatr, reżyserię, pracę pedagogiczną oraz liczne role przed kamerą.
W ostatnich latach coraz częściej mówił publicznie o swoim zdrowiu. Wiadomo, że przeszedł kilka zawałów, zmagał się z chorobą nowotworową, problemami z wątrobą oraz boreliozą. Nie ujawniono jednak bezpośredniej przyczyny śmierci, dlatego wskazywanie jednego z tych schorzeń jako powodu zgonu byłoby nieuprawnione.

Dla szerokiej publiczności pozostanie przede wszystkim komendantem Henrykiem Wołkołyckim z „U Pana Boga…”. Za tą jedną rolą kryła się jednak znacznie dłuższa historia: blisko pół wieku obecności na scenie, pracy z młodymi aktorami i konsekwentnego związku z Białostockim Teatrem Lalek.






