Notowania złota wyraźnie odbiły po wcześniejszych spadkach i ponownie zbliżyły się do granicy 4300 dolarów za uncję. W czwartek 6 sierpnia 2026 roku cena spot wzrosła w okolice 4262 dolarów, natomiast amerykańskie kontrakty terminowe osiągnęły około 4321 dolarów. Był to najwyższy poziom od niemal siedmiu tygodni, enguide.pl podaje, powołując się na businessinsider.com.pl.
- Niższe ryzyko podwyżek stóp pomaga złotu
- Słabszy rynek pracy zmienił oczekiwania inwestorów
- Ropa potaniała, a złoto zyskało
- Słabszy dolar podnosi atrakcyjność kruszcu
- Banki centralne nadal kupują duże ilości złota
- Co wzrost cen oznacza dla polskich rezerw
- Czy złoto może przekroczyć 5000 dolarów
- Co teraz decyduje o cenie złota
Rynek reaguje przede wszystkim na zmianę oczekiwań dotyczących polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze niedawno inwestorzy mocniej obawiali się kolejnych podwyżek stóp procentowych. Słabsze dane z rynku pracy, niższe ceny ropy oraz spadek rentowności amerykańskich obligacji zmniejszyły jednak przekonanie, że Rezerwa Federalna będzie musiała zdecydowanie zaostrzać politykę.

Pytanie, dlaczego złoto drożeje, nie ma jednej odpowiedzi. Obecny ruch wynika z połączenia kilku czynników, które wzajemnie się wzmacniają, choć część z nich na pierwszy rzut oka może wydawać się sprzeczna.
Niższe ryzyko podwyżek stóp pomaga złotu
Złoto konkuruje o kapitał przede wszystkim z obligacjami skarbowymi i oprocentowanymi lokatami. Sam kruszec nie zapewnia odsetek, dlatego wysokie rentowności bezpiecznych papierów dłużnych zwykle obniżają jego atrakcyjność.
Gdy inwestor może otrzymać wysokie oprocentowanie amerykańskich obligacji, część kapitału odpływa z rynku metali szlachetnych. Jeżeli natomiast pojawia się perspektywa stabilizacji lub spadku stóp, koszt utrzymywania złota staje się relatywnie niższy.
W pierwszych dniach sierpnia rynek ograniczył oczekiwania dotyczące skali dalszych podwyżek. Prawdopodobieństwo ruchu Fed we wrześniu spadło w ciągu dnia z około 67 do 55 proc., choć sytuacja nadal pozostawała płynna przed publikacją pełnego raportu o zatrudnieniu.
Komentarz rynkowy: złoto reaguje nie tylko na faktyczne decyzje banku centralnego. Często większe znaczenie ma zmiana oczekiwań kilka tygodni przed posiedzeniem Fed.
Stopy procentowe w USA wpływają również na rentowność obligacji i kurs amerykańskiej waluty. Wszystkie trzy elementy są uważnie śledzone przez inwestorów handlujących metalami.
Słabszy rynek pracy zmienił oczekiwania inwestorów
Kolejnym impulsem były dane o zatrudnieniu w amerykańskim sektorze prywatnym. Raport ADP wykazał, że w lipcu firmy utworzyły 44 tys. miejsc pracy. Tempo zatrudniania wyraźnie zwolniło, a wzrost był nierównomierny pomiędzy poszczególnymi sektorami.
Słabszy rynek pracy może ograniczyć presję płacową i inflacyjną. To z kolei zmniejsza potrzebę podnoszenia stóp procentowych. Dla złota taki układ jest korzystny, ponieważ zwiększa prawdopodobieństwo łagodniejszej polityki Fed w kolejnych miesiącach.
Nie oznacza to, że każdy słaby raport automatycznie wywoła wzrost notowań kruszcu. Zbyt mocne pogorszenie koniunktury może zwiększyć zmienność na wszystkich rynkach, a inwestorzy czasami sprzedają złoto, aby zdobyć gotówkę lub pokryć straty na innych aktywach.
Złoto nie wypłaca odsetek. Zyskuje jednak, gdy dochód z obligacji staje się mniej atrakcyjny. Dlatego rynek pracy w USA może wpływać na jego notowania równie mocno jak popyt na biżuterię.
Ropa potaniała, a złoto zyskało
Cena ropy Brent spadła poniżej 80 dolarów za baryłkę po informacjach o możliwym porozumieniu dotyczącym sytuacji wokół cieśniny Ormuz. Niższe ceny surowca energetycznego zmniejszyły obawy przed kolejną falą inflacji w Stanach Zjednoczonych.
Mechanizm jest pośredni. Droga ropa zwiększa koszty transportu, produkcji oraz energii, co może podnosić ceny wielu towarów i usług. Fed może wtedy utrzymywać wysokie stopy dłużej albo zdecydować się na ich podwyższenie.
Tańsza ropa działa w przeciwnym kierunku. Obniża część presji inflacyjnej, a rynek zaczyna zakładać mniej agresywne działania banku centralnego.
| Czynnik | Typowy wpływ na złoto | Sytuacja na początku sierpnia |
|---|---|---|
| Spadek rentowności obligacji | Wspiera ceny złota | Korzystny dla kruszcu |
| Słabszy dolar | Podnosi atrakcyjność złota | Pomagał notowaniom |
| Niższe ceny ropy | Ograniczają oczekiwania inflacyjne | Zmniejszyły presję na Fed |
| Słabsze dane o zatrudnieniu | Ograniczają ryzyko podwyżek stóp | Wzmocniły popyt |
| Napięcia geopolityczne | Zwiększają zainteresowanie bezpiecznymi aktywami | Nadal podtrzymują niepewność |
| Zakupy banków centralnych | Tworzą długoterminowy popyt | Pozostają wysokie |
Na rynku pojawił się pozorny paradoks. Postęp w rozmowach dotyczących Bliskiego Wschodu zmniejszał zapotrzebowanie na bezpieczne aktywa, ale jednocześnie obniżał ceny ropy i ryzyko podwyżek stóp. Drugi efekt okazał się w tym momencie silniejszy.
Słabszy dolar podnosi atrakcyjność kruszcu
Złoto jest wyceniane globalnie w dolarach amerykańskich. Kiedy dolar traci na wartości, nabywcy posługujący się euro, jenem lub innymi walutami mogą kupić tę samą uncję po relatywnie niższej cenie. Popyt poza Stanami Zjednoczonymi może wtedy wzrosnąć.
Na początku sierpnia kurs dolara znalazł się pod presją między innymi z powodu zmian na rynku obligacji oraz działań związanych z japońskim jenem. Jednocześnie spadały rentowności amerykańskiego długu, co dodatkowo ograniczało przewagę dolara nad innymi aktywami.
Zależność nie jest jednak stała. W okresach poważnych kryzysów dolar i złoto mogą drożeć jednocześnie, ponieważ oba aktywa są traktowane jako bezpieczne miejsca dla kapitału. Obecnie większe znaczenie miała reakcja rynku na oczekiwaną politykę Fed.
Komentarz analityczny: słabszy dolar nie gwarantuje wzrostu złota, ale często wzmacnia ruch rozpoczęty przez spadek rentowności obligacji lub większy popyt inwestycyjny.
Banki centralne nadal kupują duże ilości złota
Krótkoterminowe notowania zależą od danych makroekonomicznych, ale długoterminowym wsparciem pozostają zakupy banków centralnych. W drugim kwartale 2026 roku ich zakupy netto wyniosły około 289 ton, o 62 proc. więcej niż rok wcześniej. Polska była największym raportowanym nabywcą w tym okresie.
Banki centralne wykorzystują złoto do dywersyfikacji rezerw. Kruszec nie jest zobowiązaniem innego państwa ani instytucji i nie wiąże się bezpośrednio z ryzykiem kredytowym emitenta. Jego udział w rezerwach może także ograniczać zależność od dolara oraz obligacji skarbowych.
Badanie przeprowadzone wśród banków centralnych pokazało, że 89 proc. ankietowanych spodziewa się wzrostu globalnych rezerw złota w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Rekordowe 45 proc. instytucji zakładało zwiększenie własnych zasobów.
Wysokie ceny ograniczają popyt jubilerski, ale nie zatrzymały zakupów instytucjonalnych. Światowa Rada Złota oczekuje, że banki centralne pozostaną znaczącą grupą nabywców również w drugiej połowie roku.
Co wzrost cen oznacza dla polskich rezerw
Narodowy Bank Polski od kilku lat konsekwentnie powiększa zasoby kruszcu. W styczniu 2026 roku przyjęto plan zwiększenia rezerw do 700 ton, co ma umocnić pozycję Polski wśród największych państwowych posiadaczy złota.
Wzrost rezerw złota NBP oznacza, że zmiany ceny kruszcu coraz mocniej wpływają na wycenę całych polskich aktywów rezerwowych. Gdy uncja drożeje, wartość posiadanych zasobów rośnie. Spadki działają w odwrotnym kierunku, choć nie oznaczają automatycznie zrealizowanej straty, ponieważ bank centralny nie musi sprzedawać metalu.
Dla wyceny w złotych ważny jest także kurs USD/PLN. Wzrost ceny złota w dolarach może zostać częściowo osłabiony przez umocnienie polskiej waluty. Jeżeli jednocześnie drożeją złoto i dolar, wartość rezerw wyrażona w złotych zwiększa się szybciej.
Rezerwy banku centralnego nie są portfelem nastawionym na szybki zysk. Mają wzmacniać bezpieczeństwo finansowe państwa. Krótkie wahania ceny nie przesądzają o skuteczności całej strategii.
Czy złoto może przekroczyć 5000 dolarów
Po odbiciu ponad poziom 4300 dolarów na rynku kontraktów powróciły pytania o dalszy potencjał wzrostowy. Ważna pozostaje strefa wcześniejszych oporów, ale analitycy zwracają uwagę, że kierunek będzie zależał przede wszystkim od stóp procentowych, dolara, popytu banków centralnych i sytuacji geopolitycznej.
J.P. Morgan prognozuje, że średnia cena w czwartym kwartale 2026 roku może osiągnąć około 6000 dolarów za uncję, a pod koniec 2027 roku zbliżyć się do 6300 dolarów. Bank zaznacza jednak, że realizacja takiego scenariusza coraz mocniej zależy od oczekiwań dotyczących stóp procentowych.

Główne argumenty wspierające prognozy dla złota obejmują:
- dalsze zakupy banków centralnych;
- możliwość spadku realnych rentowności obligacji;
- ograniczanie udziału dolara w części rezerw;
- utrzymujące się napięcia geopolityczne;
- napływ kapitału do funduszy opartych na złocie;
- powolny wzrost podaży z kopalń.
Scenariusz spadkowy również pozostaje możliwy. Mocne dane gospodarcze z USA, ponowny wzrost inflacji albo wyraźne podwyżki stóp mogłyby zwiększyć rentowności obligacji i umocnić dolara. W takim układzie część inwestorów mogłaby ponownie ograniczyć pozycje w złocie.
Komentarz ekspercki: prognoza ceny nie jest obietnicą osiągnięcia konkretnego poziomu. Im dłuższy horyzont, tym większe znaczenie mają założenia dotyczące inflacji, polityki pieniężnej i przepływów kapitału.
Co teraz decyduje o cenie złota
Cena złota utrzymała wzrosty dzięki połączeniu słabszego dolara, niższych rentowności obligacji, spowolnienia zatrudnienia i mniejszych obaw przed zdecydowanymi podwyżkami stóp w USA. Dodatkowym wsparciem pozostają duże zakupy banków centralnych.
Najbliższy kierunek wyznaczą kolejne dane z amerykańskiego rynku pracy, odczyty inflacji oraz komunikaty przedstawicieli Fed. Jeżeli oczekiwania dotyczące podwyżek stóp nadal będą słabły, złoto może ponownie testować ostatnie szczyty. Mocniejszy dolar lub powrót presji inflacyjnej może natomiast przerwać obecne odbicie.






