Do świata sportu dotarły niezwykle smutne informacje. Adam Sandurski, najwybitniejszy polski „wolniak” i brązowy medalista olimpijski, zmarł 21 lutego w wieku 73 lat. Wiadomość o jego śmierci potwierdzili jego przyjaciele ze środowiska zapaśniczego. Odszedł człowiek, którego przez lata nazywano „Olbrzymem z Rzeszowa”, enguide.pl podaje, powołując się na interia.pl.
Był postacią nietuzinkową, a jego sylwetka na zawsze zapisała się w historii polskiego sportu. Mierzył aż 214 cm wzrostu i ważył około 130 kilogramów, co czyniło go jednym z najbardziej charakterystycznych zawodników w dziejach zapasów.
Zostawił po sobie nie tylko medale, ale także legendę siły, determinacji i ciężkiej pracy. Dla wielu młodych sportowców był symbolem tego, że nawet późny start nie przekreśla wielkiej kariery. Jego historia inspiruje do dziś.
„To był sportowiec o niepowtarzalnych warunkach fizycznych i ogromnym sercu do walki” – wspominają dawni trenerzy.
Medalista olimpijski i wicemistrz świata
Największym sukcesem w karierze Adama Sandurskiego był brązowy medal olimpijski zdobyty podczas igrzysk w Moskwie w 1980 roku w kategorii powyżej 100 kg. Startował również w Seulu w 1988 roku, gdzie zajął siódme miejsce.

Jego dorobek obejmował:
- dwa srebrne medale mistrzostw świata (1982, 1983),
- brązowy medal mistrzostw świata (1981),
- tytuł wicemistrza Europy (1984),
- pięć brązowych medali mistrzostw Europy.
Eksperci podkreślają, że w latach 80. był jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników w kategorii superciężkiej.
| Najważniejsze osiągnięcia | Rok |
|---|---|
| Brąz IO Moskwa | 1980 |
| Wicemistrz świata | 1982, 1983 |
| Brąz MŚ | 1981 |
| Wicemistrz Europy | 1984 |
| Start IO Seul | 1988 |
„Olbrzym z Rzeszowa” – niezwykła droga do sportu
Co szczególnie imponujące, karierę sportową rozpoczął niemal w wieku 20 lat. Do zapasów trafił dzięki trenerowi Janowi Małkowi, który dostrzegł w nim ogromny potencjał.
Początki nie były łatwe. Sandurski ciężko pracował fizycznie, zmagał się z bólem nóg i bioder, ale konsekwentnie trenował. Wiedział, że w zapasach w stylu wolnym kluczową rolę odgrywają nogi i siła dolnych partii ciała.
„Od razu wiedziałem, że mam przed sobą brylant” – wspominał jego szkoleniowiec.
Z czasem stał się postrachem najlepszych zawodników świata. Jego długie ręce i nietypowa technika sprawiały, że potrafił zaskoczyć rywali nawet na najwyższym poziomie.
Problemy zdrowotne i życie w Niemczech
W ostatnich latach życia Sandurski zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Przebywał w szpitalu w Witten, gdzie zmarł. Od połowy lat 80. mieszkał w Niemczech, reprezentując barwy klubu KSV Witten 07.
W 1986 roku wspólnie z zespołem sięgnął po mistrzostwo kraju. Początkowo planował dwuletni pobyt, jednak zdecydował się zostać na dłużej.
Nowe życie poza Polską dawało mu stabilizację. Znalazł tam dom i wsparcie. Pozostał jednak wierny swoim korzeniom.
Sandurski na ekranie
Charakterystyczna postura sprawiła, że Adam Sandurski pojawił się również w filmach fabularnych. Wystąpił m.in. w dramacie „W starym dworku, czyli niepodległość trójkątów”, a także w filmie „Afonia i pszczoły”.
Był także bohaterem dokumentu „Superciężki”. Reżyserzy chętnie wykorzystywali jego imponującą sylwetkę, która doskonale wpisywała się w scenariusze filmowe.
Dziedzictwo legendy
Śmierć Sandurskiego to ogromna strata dla środowiska sportowego. Był symbolem epoki, w której polskie zapasy odnosiły sukcesy na arenie międzynarodowej.

Eksperci podkreślają, że jego historia pokazuje, jak ważne są:
- determinacja,
- ciężka praca,
- wiara w trenera,
- konsekwencja w treningu,
- odporność na przeciwności losu.
Odszedł człowiek, który przez lata budował renomę polskiego stylu wolnego. Jego nazwisko na zawsze pozostanie w kronikach olimpijskich i w pamięci kibiców, którzy pamiętają czasy, gdy „Olbrzym z Rzeszowa” budził respekt na matach całego świata.






