Pobyt w popularnych polskich miejscowościach turystycznych może w przyszłości kosztować więcej. W Sejmie procedowany jest projekt przewidujący opłatę turystyczną w Polsce, którą samorządy mogłyby pobierać od części osób korzystających z noclegów na ich terenie. Maksymalna stawka zostałaby powiązana z minimalnym wynagrodzeniem godzinowym i według obecnych wyliczeń mogłaby wynosić około 11 zł za dobę, enguide.pl podaje, powołując się nа polskieradio24.pl.
- Jak ma działać nowa opłata turystyczna?
- Ile wyniesie opłata za pobyt?
- Kogo obejmie nowa opłata?
- Dzieci i niektóre grupy nie zapłacą
- Donald Tusk chce wszystkich pieniędzy dla gmin
- Na co gminy potrzebują pieniędzy od turystów?
- W zamian turysta ma otrzymać rekompensatę
- Czy Airbnb i apartamenty zostaną objęte przepisami?
- Czy trzeba już płacić 11 zł za nocleg?
Nowa należność nie miałaby być automatycznie pobierana w każdym mieście i kurorcie. Decyzję podejmowałaby rada konkretnej gminy. Projekt obejmuje przy tym nie tylko hotele i pensjonaty, ale również rynek apartamentów wynajmowanych na krótki okres.
Jak ma działać nowa opłata turystyczna?
Proponowane rozwiązanie nosi nazwę opłaty turystyczno-rekompensacyjnej. Jego konstrukcja zakłada, że ustawodawca stworzy możliwość poboru należności, ale o faktycznym wykorzystaniu tego mechanizmu zdecydują samorządy.
Oznacza to, że po ewentualnym wejściu ustawy w życie sytuacja może wyglądać inaczej w Krakowie, inaczej w nadmorskim kurorcie, a jeszcze inaczej w gminie, która przyciąga niewielu turystów. Rada gminy będzie mogła zdecydować, czy dodatkowa opłata jest potrzebna.

Głównym uzasadnieniem projektu są koszty ponoszone przez miejscowości odwiedzane przez dużą liczbę przyjezdnych. Więcej turystów oznacza większe obciążenie komunikacji, ulic, systemu gospodarki odpadami, terenów rekreacyjnych oraz innych elementów lokalnej infrastruktury.
Zwolennicy projektu wskazują, że część wydatków związanych z masowym ruchem turystycznym nie jest pokrywana bezpośrednio przez odwiedzających, choć to właśnie ich obecność zwiększa zapotrzebowanie na miejskie usługi.
Nowa opłata nie ma oznaczać jednej obowiązkowej stawki dla całego kraju. Każda gmina będzie musiała samodzielnie zdecydować o jej wprowadzeniu. Dlatego koszt identycznego noclegu może różnić się również ze względu na lokalne przepisy.
Ile wyniesie opłata za pobyt?
Projekt określa przede wszystkim maksymalną dopuszczalną stawkę. Opłata za nocleg nie mogłaby przekroczyć 35 proc. minimalnej stawki godzinowej obowiązującej w danym okresie.
Przy obecnych parametrach oznaczałoby to około 11 zł za jedną dobę pobytu. Nie jest to jednak kwota, którą każda gmina musiałaby pobierać. Samorząd mógłby zdecydować się na niższą stawkę.
Przy kilkudniowym wyjeździe dodatkowy koszt byłby już zauważalny.
| Pobyt | Koszt przy stawce 11 zł za dobę |
|---|---|
| 1 doba | 11 zł |
| 2 doby | 22 zł |
| 3 doby | 33 zł |
| 5 dób | 55 zł |
| 7 dób | 77 zł |
| 10 dób | 110 zł |
Przy tygodniowych wakacjach jedna osoba zapłaciłaby więc maksymalnie około 77 zł. W przypadku dwóch dorosłych osób koszt mógłby wzrosnąć do 154 zł, o ile oboje podlegaliby obowiązkowi zapłaty i gmina zastosowałaby najwyższą dopuszczalną stawkę.
Kogo obejmie nowa opłata?
Założenia projektu są szerokie. Opłata turystyczno-rekompensacyjna ma dotyczyć osób przebywających na terenie gminy dłużej niż jedną dobę i korzystających z usług noclegowych objętych nowymi regulacjami.
Nie chodzi tylko o klasyczny hotel.
Należność mogłaby być pobierana przy korzystaniu z:
- hoteli,
- pensjonatów,
- innych obiektów świadczących usługi hotelarskie,
- apartamentów na wynajem krótkoterminowy,
- pozostałych obiektów noclegowych objętych ustawą.
W praktyce oznacza to, że zamiana hotelu na prywatnie wynajmowane mieszkanie nie musi pozwalać na uniknięcie dodatkowego kosztu. Projekt obejmuje także segment najmu krótkoterminowego, który w największych miastach odpowiada za znaczną część noclegów turystycznych.
Taki model ma ograniczyć sytuację, w której tradycyjne hotele ponoszą dodatkowe obowiązki, a osoby wynajmujące mieszkania na kilka dni konkurują z nimi bez analogicznych obciążeń.
Dzieci i niektóre grupy nie zapłacą
Projekt nie zakłada pobierania należności od każdej osoby przebywającej poza miejscem zamieszkania. Przewidziano kilka kategorii zwolnionych z obowiązku.
Zwolnienie z opłaty turystycznej ma obejmować między innymi dzieci do 16. roku życia. Nie zapłacą jej również uczestnicy zorganizowanych grup młodzieży szkolnej.
Oddzielnie potraktowane zostały osoby przebywające w szpitalach. Ich pobyt nie jest związany z wypoczynkiem ani korzystaniem z turystycznych walorów miejscowości, dlatego również znalazły się wśród przewidywanych wyjątków.
Tak skonstruowane zasady mają odróżnić rzeczywisty pobyt turystyczny od wizyt wynikających z leczenia albo działalności edukacyjnej.
Sam fakt przebywania przez kilka dni poza miejscem zamieszkania nie będzie automatycznie oznaczał obowiązku uiszczenia opłaty. Znaczenie mają mieć cel pobytu oraz zasady wskazane w ustawie.
Donald Tusk chce wszystkich pieniędzy dla gmin
Jedną z najważniejszych zmian względem pierwotnej wersji projektu jest sposób podziału wpływów. Początkowo zakładano, że 80 proc. środków pozostanie w samorządzie, 18 proc. otrzyma Polska Organizacja Turystyczna, natomiast 2 proc. przypadnie podmiotowi pobierającemu należność.
Premier Donald Tusk zapowiedział jednak inne rozwiązanie. Chce, aby 100 proc. wpływów dla gmin pozostawało w lokalnych budżetach.
| Odbiorca środków | Pierwotny projekt | Wariant zapowiedziany przez premiera |
| Gmina | 80 proc. | 100 proc. |
| Polska Organizacja Turystyczna | 18 proc. | 0 proc. |
| Inkasent | 2 proc. | zasady wymagają doprecyzowania |
Gdyby taki wariant znalazł się w ostatecznej wersji ustawy, samorządy otrzymywałyby całą kwotę pobieraną od odwiedzających. Według przedstawianych szacunków wpływy w skali kraju mogłyby sięgać setek milionów złotych rocznie.
Nie jest to jeszcze obowiązujący mechanizm. Zapowiedź polityczna musi zostać przełożona na konkretne przepisy podczas dalszych prac parlamentarnych.
Na co gminy potrzebują pieniędzy od turystów?
Popularne miasta przyciągają niekiedy kilka razy więcej odwiedzających niż wynosi liczba ich stałych mieszkańców. Dla lokalnego biznesu to źródło dochodów, ale dla administracji również dodatkowe koszty.
Większe natężenie ruchu oznacza konieczność częstszego sprzątania ulic, większe wykorzystanie transportu publicznego, większą ilość odpadów i intensywniejszą eksploatację infrastruktury. Dochodzą do tego koszty związane z utrzymaniem parków, placów, toalet publicznych czy przestrzeni wokół najpopularniejszych atrakcji.
Właśnie dlatego samorządy od lat zabiegają o rozwiązanie, które pozwoliłoby im otrzymywać większą część pieniędzy generowanych przez turystykę.
Projekt może mieć szczególne znaczenie dla:
- dużych miast odwiedzanych przez zagranicznych turystów;
- miejscowości położonych nad Bałtykiem;
- kurortów górskich;
- gmin uzdrowiskowych i wypoczynkowych;
- miejsc z dużą liczbą apartamentów oferowanych na krótki termin.
Dla niewielkich gmin bez rozwiniętej turystyki wprowadzenie dodatkowego systemu poboru może natomiast nie mieć ekonomicznego uzasadnienia.
W zamian turysta ma otrzymać rekompensatę
Nazwa projektowanej opłaty nie jest przypadkowa. Gmina ma nie tylko pobierać pieniądze, ale również zaoferować płatnikowi określone świadczenie.

Może nim być na przykład rabat na bilet do lokalnej instytucji kultury, zniżka na basen, obiekt sportowy albo dostęp do innej usługi turystycznej przygotowanej przez samorząd.
Skala korzyści dla turysty będzie zależała od szczegółów przyjętych przez konkretną gminę. W jednym mieście zniżka może mieć realną wartość podczas kilkudniowego pobytu. W innym będzie tylko symbolicznym dodatkiem do opłaty.
Warunek rekompensaty może mieć istotne znaczenie prawne. Projekt zakłada bowiem, że rada gminy będzie mogła wprowadzić opłatę wraz z odpowiadającą jej korzyścią dla osób, które ją uiszczają.
Czy Airbnb i apartamenty zostaną objęte przepisami?
Takie jest założenie projektu. Najem krótkoterminowy nie miałby pozostawać poza systemem tylko dlatego, że nocleg odbywa się w mieszkaniu lub apartamencie zamiast w hotelu.
To szczególnie ważne w Krakowie, Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu czy innych dużych ośrodkach turystycznych. W centralnych dzielnicach znacząca część miejsc noclegowych funkcjonuje właśnie w mieszkaniach wynajmowanych na kilka dni.
Włączenie tego segmentu do nowych zasad ma wyrównać warunki pomiędzy różnymi formami zakwaterowania. Jednocześnie pozostaje kwestia technicznego poboru należności i obowiązków właścicieli oraz pośredników.
W poprzednich propozycjach legislacyjnych dyskutowano również o roli platform rezerwacyjnych. Ostateczne przepisy pokażą, czy i w jakim zakresie takie serwisy zostaną włączone w system rozliczania opłaty.
Czy trzeba już płacić 11 zł za nocleg?
Nie. Projekt jest przedmiotem prac legislacyjnych i nie wprowadził jeszcze powszechnego obowiązku zapłaty około 11 zł za każdą dobę pobytu.
Do uruchomienia systemu potrzebne byłoby najpierw przyjęcie nowych przepisów. Następnie każda zainteresowana gmina musiałaby podjąć własną uchwałę określającą stawkę oraz formę rekompensaty.
Oznacza to, że nawet po wejściu ustawy w życie opłata nie musi pojawić się jednocześnie w całej Polsce. Możliwe będzie funkcjonowanie różnych stawek w zależności od miejscowości.
Największe zainteresowanie rozwiązaniem można przewidywać w regionach, w których liczba turystów mocno obciąża lokalną infrastrukturę. Dla osób planujących urlop istotne będzie więc nie tylko to, ile kosztuje hotel lub apartament, lecz również jakie dodatkowe opłaty obowiązują w konkretnej gminie.
Projekt może zmienić sposób finansowania turystyki w Polsce, ale jego ostateczny kształt nadal zależy od dalszych prac w parlamencie. Najważniejsza zapowiadana korekta dotyczy pozostawienia całych wpływów w samorządach. Z perspektywy podróżujących kluczowe będą natomiast trzy elementy: rzeczywista stawka, lista zwolnień oraz wartość rekompensaty oferowanej w zamian za dodatkową opłatę.






