Zakupy internetowe z państw spoza Unii Europejskiej zostały objęte kolejną należnością. Od 1 listopada 2026 r. obowiązuje unijna opłata manipulacyjna 2 euro, naliczana od każdej pozycji znajdującej się w zgłoszeniu celnym dotyczącym sprzedaży na odległość, enguide.pl podaje, powołując się nа rmf24.pl.
- Opłata za paczki spoza UE obowiązuje od 1 listopada
- 2 euro nie zawsze oznacza 2 euro za całą paczkę
- Zakupy z Chin mogą kosztować więcej
- Od lipca obowiązuje również cło 3 euro
- Dlaczego Unia wprowadziła nową opłatę
- Co zmienia się dla platform i sprzedawców
- Dlaczego liczy się pozycja, a nie tylko wartość paczki
- Nowy unijny kodeks celny zmienia e-commerce etapami
- Co sprawdzić przed zamówieniem towaru spoza UE
- Tanie paczki spoza UE nie znikną, ale zmieniają się zasady
Zmiana dotyczy handlu B2C, czyli sytuacji, w której przedsiębiorca sprzedaje towar konsumentowi znajdującemu się w Unii Europejskiej. Nie należy jej mylić z ryczałtowym cłem w wysokości 3 euro, które zaczęło obowiązywać 1 lipca 2026 r. Są to dwie osobne należności i mają inne podstawy.
Dla osób regularnie zamawiających produkty z Chin, USA, Wielkiej Brytanii czy innych państw trzecich oznacza to kolejną zmianę zasad funkcjonowania taniego importu internetowego. Szczególne znaczenie ma przy tym sposób naliczania opłaty: nie zawsze chodzi o 2 euro od całej paczki.
Opłata za paczki spoza UE obowiązuje od 1 listopada
Nowa należność weszła w życie 1 listopada 2026 r. Jej wysokość została ustalona na poziomie 2 euro od pozycji w zgłoszeniu celnym do procedury dopuszczenia towaru do obrotu.
W praktyce oznacza to, że paczki spoza UE mogą generować różną wysokość opłaty w zależności od zawartości zgłoszenia. Paczka zawierająca kilka identycznych produktów nie musi być traktowana tak samo jak zamówienie obejmujące kilka różnych kategorii towarów.

Regulacja obejmuje towary sprowadzane w ramach sprzedaży na odległość do konsumentów w Unii Europejskiej. Co istotne, opłata manipulacyjna została przewidziana bez względu na wartość towarów znajdujących się w przesyłce.
Dla kupującego najważniejsze jest rozróżnienie dwóch rzeczy. Nowa stawka 2 euro nie jest tym samym co obowiązujące od lipca cło 3 euro. Obie zmiany są częścią przebudowy zasad dotyczących e-commerce i odpraw towarów przywożonych do Unii.
2 euro nie zawsze oznacza 2 euro za całą paczkę
Najwięcej nieporozumień może powodować określenie „za pozycję w zgłoszeniu celnym”. To właśnie od liczby takich pozycji zależy wysokość nowej opłaty.
Jeżeli zgłoszenie zawiera jedną pozycję, należność wyniesie 2 euro. Przy dwóch pozycjach będzie to 4 euro, przy trzech 6 euro. Nie należy więc automatycznie przyjmować, że każda przesyłka spoza UE zostanie obciążona wyłącznie dwoma euro.
Przykładowo zamówienie może wyglądać następująco:
- przesyłka obejmująca jedną pozycję w zgłoszeniu: 2 euro opłaty;
- dwie pozycje: 4 euro;
- trzy pozycje: 6 euro;
- pięć pozycji: 10 euro.
Liczba fizycznych przedmiotów w kartonie i liczba pozycji towarowych w zgłoszeniu nie zawsze muszą być identyczne. Kilka takich samych produktów może zostać wykazanych jako jedna pozycja, podczas gdy zróżnicowany zestaw zakupów może oznaczać ich kilka.
Z punktu widzenia kupującego najważniejszy jest więc nie sam rozmiar paczki, lecz sposób wykazania towarów w zgłoszeniu celnym. Niewielkie zamówienie zawierające kilka różnych rodzajów produktów może wiązać się z wyższą należnością niż paczka z większą liczbą identycznych rzeczy.
Zakupy z Chin mogą kosztować więcej
Nowe zasady szczególnie interesują osoby korzystające z międzynarodowych platform sprzedażowych. Popularność zakupów bezpośrednio od sprzedawców spoza Unii doprowadziła do ogromnego wzrostu liczby drobnych przesyłek przekraczających unijną granicę.
Właśnie dlatego zakupy z Chin oraz innych państw trzecich coraz częściej podlegają mechanizmom, które jeszcze niedawno nie były stosowane przy niskiej wartości przesyłki. Unijne regulacje mają zwiększyć finansowanie obsługi celnej, analizy ryzyka oraz kontroli sprowadzanych produktów.
Nowa należność będzie pobierana przez organ celny przyjmujący zgłoszenie. Formalnie mechanizm dotyczy procesu odprawy i podmiotu składającego zgłoszenie celne. Z perspektywy konsumenta pozostaje jednak pytanie, czy przedsiębiorcy oraz platformy przeniosą dodatkowe koszty na ceny produktów, dostawę lub inne opłaty widoczne przy finalizacji zamówienia.
Nie musi więc pojawić się osobna pozycja „2 euro” na rachunku kupującego. Koszt może zostać rozliczony na wcześniejszym etapie łańcucha sprzedaży.
Od lipca obowiązuje również cło 3 euro
Listopadowa zmiana nie jest pierwszą korektą zasad dotyczącą małych przesyłek w 2026 roku. Już 1 lipca wprowadzono cło 3 euro za pozycję w odniesieniu do określonych przesyłek o wartości do 150 euro.
Wcześniej takie przesyłki korzystały ze zwolnienia z należności celnych. Zmiana zakończyła system, w którym ogromna liczba drobnych zakupów internetowych trafiała na teren Unii bez cła ze względu na niską wartość.
Najłatwiej zapamiętać różnicę w ten sposób:
- Od 1 lipca 2026 r. funkcjonuje ryczałtowe cło 3 euro odnoszące się do małych przesyłek objętych nowymi zasadami.
- Od 1 listopada 2026 r. działa dodatkowo unijna opłata manipulacyjna wynosząca 2 euro za pozycję w zgłoszeniu celnym przy sprzedaży na odległość.
- Nie są to dwie nazwy tej samej należności.
- Koszt konkretnego importu zależy od konstrukcji zgłoszenia i rodzaju sprowadzanych towarów.
To rozróżnienie jest kluczowe, ponieważ w internetowych dyskusjach stawki 2 i 3 euro mogą być ze sobą mieszane.
Dla osób kupujących poza UE najważniejsza zmiana polega na tym, że niski koszt pojedynczego produktu coraz rzadziej oznacza brak dodatkowych należności na etapie importu. Regulacje zostały skonstruowane tak, aby obejmować również masowy handel drobnymi przesyłkami.
Dlaczego Unia wprowadziła nową opłatę
Powodem jest skala handlu internetowego z krajami trzecimi. Miliony niewielkich przesyłek wymagają przetwarzania danych, analizy ryzyka, pracy systemów informatycznych oraz działań służb celnych.
W przypadku podejrzanej przesyłki potrzebne mogą być dodatkowe czynności dokumentacyjne albo kontrola fizyczna. Każdy taki proces generuje koszty, niezależnie od tego, czy importowany przedmiot kosztuje kilka czy kilkaset euro.
Nowa opłata za przesyłki ma częściowo finansować właśnie te działania.
Równolegle Unia zaostrza zasady identyfikowania produktów i przenosi większą odpowiedzialność za zgodność importu na podmioty działające w sprzedaży internetowej. Kierunek zmian jest więc szerszy niż samo dodanie kilku euro do odprawy.
Co zmienia się dla platform i sprzedawców
Reforma celna zmierza do tego, aby większa część obowiązków dotyczących sprzedaży na odległość spoczywała na przedsiębiorcach i platformach obsługujących transakcję. Chodzi zarówno o przekazywanie danych potrzebnych służbom celnym, jak i prawidłowe rozliczanie należności.
Dla dużych platform oznacza to konieczność przystosowania systemów do nowych zasad. Drobni sprzedawcy spoza UE również muszą brać pod uwagę, że wejście produktu na unijny rynek nie wygląda już tak samo jak jeszcze na początku 2026 roku.
Dla konsumenta efekt może być widoczny w kilku miejscach: w cenie produktu, kosztach dostawy albo w strukturze dodatkowych należności naliczanych podczas zamówienia.
Zmiany nie oznaczają, że każdy przedmiot kupiony poza UE automatycznie podrożeje dokładnie o 2 euro. Mechanizm dotyczy zgłoszenia celnego i podmiotów odpowiedzialnych za import. Ostateczny sposób przeniesienia kosztu na klienta może zależeć od modelu sprzedaży konkretnej platformy.
Dlaczego liczy się pozycja, a nie tylko wartość paczki
To jedna z najważniejszych informacji dla osób robiących większe zakupy. Jeżeli klient zamówi kilka różnych rodzajów produktów, zgłoszenie może obejmować więcej niż jedną pozycję.
Może się więc zdarzyć, że paczka ma stosunkowo niewielką wartość, ale znajduje się w niej kilka kategorii towarów. W takim przypadku suma opłaty będzie wyższa niż przy jednej pozycji.
Nowy system sprawia, że przy ocenie opłacalności zagranicznego zamówienia sama cena produktów przestaje wystarczać. Trzeba uwzględnić również sposób rozliczenia importu.

Dotyczy to przede wszystkim osób regularnie kupujących tanie akcesoria, elektronikę, ubrania, elementy wyposażenia domu czy drobne gadżety od sprzedawców spoza Wspólnoty.
Nowy unijny kodeks celny zmienia e-commerce etapami
Opłata manipulacyjna jest częścią większej przebudowy unijnych przepisów celnych. Reforma nie zostaje uruchomiona jednego dnia w pełnym zakresie. Poszczególne rozwiązania są wdrażane etapami, a cały proces ma rozciągnąć się na kolejne lata.
Dla konsumentów najbardziej widoczne są obecnie zmiany dotyczące handlu elektronicznego. Najpierw zniknęło dotychczasowe zwolnienie dla małych przesyłek i pojawiło się tymczasowe cło, a następnie uruchomiono opłatę za paczki spoza UE związaną z obsługą celną.
Docelowo administracja celna ma w coraz większym stopniu korzystać ze wspólnych narzędzi cyfrowych i dokładniejszych danych o towarach trafiających na rynek unijny.
Zmiana ma również utrudniać zaniżanie deklarowanej wartości towarów oraz sztuczne dzielenie większych zamówień na mniejsze paczki tylko po to, aby korzystać z korzystniejszych zasad importowych.
Co sprawdzić przed zamówieniem towaru spoza UE
Kupujący nie musi samodzielnie analizować całego unijnego kodeksu celnego, ale przed większym zakupem dobrze zwrócić uwagę na kilka praktycznych informacji.
Przede wszystkim należy sprawdzić kraj, z którego faktycznie wysyłany jest towar. Sama zagraniczna marka lub platforma nie przesądza jeszcze, że paczka przekracza granicę celną UE. Część sprzedawców posiada magazyny na terenie Unii.
Drugim elementem są dodatkowe koszty pokazane przed zatwierdzeniem płatności. Duże platformy mogą rozliczać część obowiązków już podczas składania zamówienia.
Trzecia kwestia to skład paczki. Przy kilku różnych rodzajach produktów liczba pozycji w zgłoszeniu może mieć bezpośrednie znaczenie dla wysokości opłaty manipulacyjnej.
Tanie paczki spoza UE nie znikną, ale zmieniają się zasady
Od 1 listopada 2026 r. handel internetowy z państw trzecich działa już według kolejnego elementu nowego systemu. Unijna opłata manipulacyjna wynosi 2 euro za pozycję w zgłoszeniu celnym dotyczącym towarów sprowadzanych w ramach sprzedaży na odległość.
Nie jest to zamiennik wprowadzonego w lipcu cła 3 euro. Oba rozwiązania funkcjonują osobno, dlatego przy analizowaniu kosztów zakupów spoza Unii trzeba rozróżniać rodzaj należności oraz zasady jej naliczania.
Dla konsumentów praktyczna konsekwencja jest prosta: przed zakupem szczególnie tanich produktów spoza UE coraz bardziej liczy się nie tylko cena widoczna przy towarze. Znaczenia nabierają również miejsce wysyłki, liczba rodzajów produktów w zamówieniu i sposób, w jaki platforma rozlicza koszty importu.






