Nowe badania techniczne aut. Co zmieni się w Polsce i kiedy wejdą przepisy?

Badanie techniczne samochodu ma stać się bardziej cyfrowe i trudniejsze do przeprowadzenia jedynie „na papierze”. Polska przygotowuje dalsze uszczelnienie systemu SKP, a Unia Europejska negocjuje nowe zasady dotyczące emisji, elektroniki, przebiegu i badań wykonywanych za granicą.

Nowe badania techniczne aut. Co zmieni się w Polsce i kiedy wejdą przepisy?

Nowe badania techniczne mają znacznie mocniej wykorzystywać dane zapisane w samochodzie, a tradycyjna kontrola hamulców, świateł, zawieszenia czy ogumienia nie będzie jedynym elementem wizyty na stacji. W Polsce przygotowywane są rozwiązania uszczelniające system SKP, natomiast na poziomie Unii Europejskiej trwa odrębna reforma obejmująca między innymi kontrolę emisji, dane o przebiegu, systemy elektroniczne i możliwość uzyskania tymczasowego certyfikatu badania w innym państwie UE, enguide.pl  podaje, powołując się na dziennik.pl.

Najważniejsze zastrzeżenie dotyczy terminu. W sierpniu 2026 roku nie wszystkie szeroko opisywane zmiany są obowiązującym prawem. Pierwszy trilog dotyczący unijnego pakietu sprawności technicznej pojazdów odbył się 2 lipca 2026 roku, więc ostateczny kształt części rozwiązań nadal zależy od negocjacji Parlamentu Europejskiego i Rady.

Nowe badania techniczne aut. Co zmieni się w Polsce i kiedy wejdą przepisy?
Nowe badania techniczne aut. Co zmieni się w Polsce i kiedy wejdą przepisy?

Materiał wyjściowy opisuje szerszy zestaw możliwych zmian, obejmujący między innymi cyfryzację kontroli, dokumentację zdjęciową, elektronikę, emisję i nowe obowiązki stacji diagnostycznych.

Badanie techniczne samochodu ma być trudniejsze do obejścia

Jednym z głównych kierunków polskiej reformy jest ograniczenie sytuacji, w których pozytywny wynik badania pojawia się w systemie bez rzeczywistego, dokładnego sprawdzenia pojazdu. Ministerstwo Infrastruktury zapowiadało między innymi obowiązek wykonywania dokumentacji fotograficznej podczas kontroli. Zdjęcia mają potwierdzać, że konkretny samochód rzeczywiście pojawił się na stacji i został poddany procedurze.

Dokumentacja fotograficzna ma być jednym z elementów szerszego uszczelnienia systemu. Nie chodzi tylko o zrobienie kilku zdjęć. Coraz więcej danych może trafiać do systemów elektronicznych bezpośrednio z urządzeń diagnostycznych, co ogranicza możliwość ręcznego korygowania wyników.

„Najważniejszym celem było zachowanie balansu między interesami przedsiębiorców a interesami polskich kierowców” – wskazywał wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec.

Polski resort zapowiadał też możliwość wykonania przeglądu do 30 dni przed wyznaczonym terminem bez utraty pozostałych dni ważności poprzedniego badania. To rozwiązanie byłoby istotne dla osób wyjeżdżających za granicę lub planujących dłuższą podróż dokładnie w okresie, w którym kończy się ważność badania.

Dla kierowcy oznacza to zmianę filozofii kontroli. Samochód ma pozostawiać po badaniu wyraźniejszy cyfrowy ślad. Im więcej wyników trafia automatycznie do systemu, tym mniejsze znaczenie ma uznaniowość pojedynczej kontroli.

Diagnosta zajrzy do danych zapisanych w samochodzie

Nowoczesny pojazd gromadzi coraz więcej informacji o własnej pracy. System OBD potrafi zapisywać błędy dotyczące silnika, układu oczyszczania spalin i innych podzespołów, a nowsze regulacje europejskie rozwijają systemy OBM oraz OBFCM, które monitorują między innymi parametry związane ze zużyciem paliwa lub energii.

Unijne przepisy techniczne przewidują komunikowanie takich danych poprzez port OBD, a w nowych generacjach pojazdów także możliwość ich przesyłania poza samochód. Dane dotyczące systemów środowiskowych mają być użyteczne również podczas okresowych kontroli technicznych.

W praktyce większe znaczenie mogą mieć:

  • błędy zapisane w sterownikach pojazdu,
  • stan systemów ograniczających emisję,
  • informacje dotyczące przebiegu,
  • nieprawidłowości wskazujące na ingerencję w elektronikę,
  • działanie elementów bezpieczeństwa wspomaganych elektronicznie,
  • stan instalacji wysokiego napięcia w samochodach elektrycznych.

To nie oznacza, że każdy zapisany błąd automatycznie zakończy się negatywnym wynikiem. Szczegółowe kryteria muszą wynikać z finalnych przepisów i metodologii kontroli.

Emisja spalin będzie pod większą kontrolą

Unijna reforma wyraźnie przesuwa uwagę na emisję spalin. Parlament Europejski poparł rozszerzenie możliwości drogowego sprawdzania emisji samochodów osobowych, motocykli, dostawczaków, ciężarówek i autobusów. Pojazd uznany za potencjalnie wysokoemisyjny mógłby zostać skierowany na dokładniejsze badanie.

Rada UE również popiera rozwijanie nowocześniejszych metod pomiaru tlenków azotu oraz liczby cząstek stałych. W jej stanowisku pojawia się możliwość uzupełnienia klasycznych kontroli zdalnym wykrywaniem emisji na drogach. Finalne przepisy nadal są jednak negocjowane.

Taki system mógłby szczególnie dotknąć samochody, w których usunięto lub zmodyfikowano elementy układu oczyszczania spalin. Dotyczy to między innymi aut z niesprawnym filtrem cząstek stałych albo ingerencją w fabryczne oprogramowanie.

Z punktu widzenia diagnosty coraz mniej istotne będzie samo to, że kontrolka na desce rozdzielczej się nie świeci. Elektronika samochodu może dostarczać znacznie więcej informacji o rzeczywistym stanie układów odpowiedzialnych za emisję.

ADAS i samochody elektryczne też trafią pod lupę

Zmienia się również sam samochód. Kamery, radary, automatyczne hamowanie awaryjne, asystenci pasa ruchu oraz inne systemy ADAS stały się standardowym wyposażeniem wielu nowych modeli. Ich niesprawność może nie być widoczna podczas klasycznej kontroli zawieszenia czy hamulców.

Parlament Europejski wskazuje rozszerzoną kontrolę pojazdów elektrycznych i zaawansowanych systemów wspomagania kierowcy jako jeden z elementów modernizacji badań technicznych.

W samochodach elektrycznych szczególnego znaczenia nabiera instalacja wysokiego napięcia. Ocenie może podlegać stan przewodów, osłon, połączeń oraz elementów chroniących użytkownika przed porażeniem. Sam odczyt błędów z komputera nie wystarcza do oceny uszkodzeń mechanicznych przewodu czy obudowy.

Nowe auto może być mechanicznie sprawne, a jednocześnie mieć problem z kamerą lub radarem. Po wymianie szyby, naprawie blacharskiej albo kolizji system może wymagać ponownej kalibracji. Dlatego przyszłe przeglądy coraz mocniej będą łączyć mechanikę z diagnostyką elektroniczną.

Cofanie liczników ma być trudniejsze

Kolejny obszar zmian dotyczy przebiegu. Parlament Europejski popiera obowiązek zapisywania stanu licznika przez warsztaty przy naprawach samochodów i dostawczaków. Aby ograniczyć obowiązki najmniejszych firm, europosłowie zaproponowali, aby mechanizm obejmował naprawy trwające ponad godzinę. Dane z samochodów połączonych z siecią mogliby przekazywać również producenci.

To ważne przede wszystkim na rynku aut używanych. Jeśli informacje o przebiegu będą gromadzone na różnych etapach użytkowania i wymieniane między państwami, cofnięcie licznika przed sprzedażą samochodu sprowadzonego z zagranicy stanie się łatwiejsze do wykrycia.

Obecny kierunek zmian można zestawić następująco:

ObszarDziśKierunek zmian
dokumentacja wizytydane z badaniadodatkowe zdjęcia pojazdu w polskiej reformie
emisjatradycyjne metody kontrolidokładniejsze testy NOx i cząstek
elektronikaograniczony zakreswiększa kontrola systemów ADAS i danych OBD
przebiegzapisy m.in. podczas badańwięcej danych z warsztatów i pojazdów
auta elektrycznepodstawowa kontrolaszersze procedury dla instalacji HV
wymiana danychgłównie systemy krajowewiększa wymiana między państwami UE

Czy starsze samochody będą jeździły na przegląd częściej?

To jedna z najważniejszych informacji dla właścicieli używanych aut. Komisja Europejska proponowała coroczne badania samochodów i dostawczaków po przekroczeniu 10 lat, ale pomysł nie uzyskał poparcia ani w stanowisku Parlamentu Europejskiego, ani w stanowisku Rady.

Dla polskiego kierowcy sprawa ma zresztą mniejsze znaczenie niż w części innych państw, ponieważ w Polsce samochody po początkowym okresie eksploatacji już obecnie przechodzą okresowe badanie co roku. Standard dla nowego auta osobowego to pierwsza kontrola przed upływem trzech lat od pierwszej rejestracji, następna przed upływem kolejnych dwóch lat, a później już corocznie.

Nowe badania techniczne aut. Co zmieni się w Polsce i kiedy wejdą przepisy?
Nowe badania techniczne aut. Co zmieni się w Polsce i kiedy wejdą przepisy?

Starsze auta nie dostały więc na razie nowego, dodatkowego obowiązku wynikającego z unijnej reformy. Narracja o tym, że UE już zdecydowała o obligatoryjnych corocznych przeglądach wszystkich samochodów mających ponad 10 lat, jest nieaktualna na obecnym etapie prac.

Badanie techniczne za granicą może być łatwiejsze

Jedna z bardziej praktycznych zmian dotyczy osób długo przebywających poza krajem rejestracji samochodu. Zarówno Komisja, jak i Rada popierają możliwość wykonania kontroli w innym państwie Unii i otrzymania tymczasowego certyfikatu sprawności.

Według stanowiska Rady taki dokument pozwalałby na dalsze użytkowanie auta przez sześć miesięcy. W tym okresie właściciel musiałby wykonać właściwe badanie w kraju, w którym pojazd jest zarejestrowany.

Badanie techniczne za granicą nie byłoby więc pełnym, bezterminowym zastąpieniem procedury krajowej. Ma być rozwiązaniem dla osób, które z powodu pracy, studiów lub długiego pobytu nie mogą wrócić do swojego państwa wyłącznie po to, aby odwiedzić stację diagnostyczną.

Ile kosztuje badanie techniczne w 2026 roku?

Tutaj zmiana już nastąpiła. Od 19 września 2025 roku podstawowe badanie samochodu osobowego kosztuje w Polsce 149 zł. Wcześniejsza stawka wynosiła 98 zł i pozostawała niezmieniona przez ponad dwie dekady.

Dla motocykla i ciągnika rolniczego ustalono stawkę 94 zł, dla motoroweru 76 zł, natomiast w przypadku samochodu osobowego z instalacją gazową całkowity koszt podstawowego badania wraz z badaniem specjalistycznym wynosi 245 zł.

Ministerstwo zapowiadało ponadto systemowe powiązanie opłat z obiektywnym wskaźnikiem, aby stawki nie pozostawały zamrożone przez kolejne kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Tego elementu nie należy jednak mylić z samą podwyżką do 149 zł, która już weszła w życie.

Kiedy kierowcy rzeczywiście odczują największe zmiany?

Reforma przebiega dwutorowo. Polska może zmieniać własne zasady dotyczące organizacji SKP, dokumentowania badań czy szkolenia diagnostów, natomiast pakiet unijny musi najpierw przejść pełną procedurę legislacyjną.

W lipcu 2026 roku rozpoczęły się negocjacje między Parlamentem Europejskim a Radą. Oznacza to, że nie ma jeszcze podstaw, aby wszystkie opisywane propozycje przedstawiać jako obowiązujące od konkretnego dnia.

Dla kierowców najważniejsze są obecnie cztery kwestie:

  1. cena podstawowego badania samochodu osobowego wynosi już 149 zł;
  2. Polska planuje dalsze uszczelnianie systemu, w tym dokumentację zdjęciową;
  3. UE negocjuje dokładniejsze kontrole emisji, elektroniki i przebiegu;
  4. ostateczny zakres wielu europejskich obowiązków będzie znany dopiero po zakończeniu procesu legislacyjnego.

To właśnie rozróżnienie między obowiązującymi przepisami a propozycjami jest dziś najistotniejsze. Kierowca jadący obecnie na SKP nie spotka automatycznie wszystkich procedur opisywanych w projektach na kolejne lata.

Przegląd auta będzie coraz bardziej cyfrowy

Kierunek zmian jest już czytelny. Badanie techniczne samochodu ma w coraz mniejszym stopniu opierać się wyłącznie na oględzinach i ręcznie wpisywanym wyniku, a coraz mocniej na danych elektronicznych, pomiarach emisji oraz cyfrowej dokumentacji. Dotyczy to zwłaszcza nowych aut, których bezpieczeństwo zależy nie tylko od elementów mechanicznych, lecz także od oprogramowania, kamer, radarów i wysokonapięciowych instalacji.

Dla właścicieli sprawnych samochodów większa dokładność kontroli nie musi oznaczać problemu. Najbardziej odczują ją pojazdy z usuniętymi systemami ograniczania emisji, nieprawidłowo działającą elektroniką, podejrzanym przebiegiem lub naprawami wykonanymi bez przywrócenia fabrycznych parametrów bezpieczeństwa. Jednocześnie unijny pakiet nadal jest negocjowany, dlatego w sierpniu 2026 roku część zapowiadanej „rewolucji na SKP” pozostaje planem, a nie gotowym obowiązkiem dla każdego kierowcy.

Udostępnij