„Sell America” uderza w rynki. Dolar słabnie, obligacje USA tracą, fundusz reaguje

Rynki reagują na hasło „Sell America”. Dolar traci, Wall Street notuje spadki, a fundusz emerytalny usuwa obligacje USA z portfela.

Hasło „Sell America” w ostatnich dniach stało się jednym z najczęściej powtarzanych określeń na globalnych rynkach finansowych. Inwestorzy masowo ograniczają zaangażowanie w amerykańskie aktywa, co natychmiast odbiło się na kursie dolara, notowaniach giełdowych oraz rynku obligacji skarbowych USA,   enguide.pl  podaje, powołując się na gazeta.pl.

Wtorkowa sesja na Wall Street zakończyła się wyraźnymi spadkami, a presja sprzedażowa objęła także inne rynki. Niepokój narasta, bo kapitał zaczyna uciekać w sposób skoordynowany. Dla wielu analityków to sygnał poważnej zmiany nastrojów.

Impulsem do rynkowych zawirowań były wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii oraz groźby wprowadzenia ceł wobec europejskich państw. Te deklaracje zostały odebrane jako eskalacja napięć politycznych i gospodarczych. Rynki finansowe wyjątkowo nerwowo reagują na ryzyko geopolityczne, a obecna sytuacja jest tego najlepszym przykładem. Inwestorzy zaczęli kwestionować stabilność amerykańskiej polityki fiskalnej i handlowej.

„Sell America” uderza w rynki. Dolar słabnie, obligacje USA tracą, fundusz reaguje

Dolar traci, waluty reagują natychmiast

Na rynku walutowym widać było wyraźne osłabienie dolara. Kurs USD/PLN spadł w okolice 3,60 zł, a euro umocniło się względem amerykańskiej waluty. Frank szwajcarski i funt również zyskały wobec dolara, co potwierdza odpływ kapitału z USA. Inwestorzy szukają bezpieczniejszych przystani, choć zmienność pozostaje wysoka. Na rynku międzynarodowym kurs EUR/USD wyraźnie wzrósł, co dodatkowo podkreśla skalę ruchu.

Analitycy walutowi zauważają, że spadek dolara nie wynika z jednego czynnika. To efekt jednoczesnej presji politycznej, obaw o finanse publiczne USA oraz reakcji rynku obligacji. Jak podkreśla jeden z ekspertów rynku FX:

„Dolar słabnie, bo inwestorzy zaczynają dyskontować ryzyko długoterminowe, a nie tylko bieżące dane”.

Wall Street notuje najgorszą sesję od miesięcy

Równolegle z rynkiem walutowym silne spadki pojawiły się na giełdzie w Nowym Jorku. Główne indeksy zakończyły sesję na wyraźnych minusach, a szczególnie mocno ucierpiał sektor technologiczny. Kapitał wycofywany jest jednocześnie z akcji, obligacji i dolara, co dla wielu obserwatorów jest niepokojącym sygnałem.

Maklerzy zwracają uwagę, że taka kombinacja ruchów nie zdarza się często. Zazwyczaj spadki jednego rynku są równoważone przez inne aktywa. Tym razem jednak reakcja była jednokierunkowa. Jeden z komentatorów rynkowych ocenia:

„To klasyczny przykład paniki inwestorów, którzy nie chcą czekać na dalszy rozwój wydarzeń”.

Amerykańskie obligacje pod silną presją

Hasło „Sell America” szczególnie mocno uderzyło w rynek obligacji skarbowych USA. Ceny papierów spadły, co przełożyło się na gwałtowny wzrost rentowności. Rentowność 10-letnich obligacji zbliżyła się do poziomu 4,30 proc., najwyższego od kilku miesięcy. Jeszcze pod koniec 2025 roku była ona wyraźnie niższa, co pokazuje skalę obecnych zmian.

Wzrost rentowności oznacza, że finansowanie długu USA staje się droższe. Dla inwestorów to kolejny sygnał ostrzegawczy, zwłaszcza w kontekście wysokiego deficytu budżetowego. Ekonomiści podkreślają, że rynek zaczyna wyceniać długoterminowe problemy fiskalne Stanów Zjednoczonych.

Fundusz emerytalny sprzedaje obligacje USA

„Sell America” uderza w rynki. Dolar słabnie, obligacje USA tracą, fundusz reaguje

Najgłośniejszym ruchem ostatnich dni była decyzja duńskiego funduszu emerytalnego AkademikerPension. Fundusz ogłosił sprzedaż amerykańskich obligacji skarbowych o wartości 100 mln dolarów. Decyzja ma zostać zrealizowana do końca stycznia. To jeden z pierwszych tak wyraźnych sygnałów, że instytucjonalni inwestorzy tracą zaufanie do długu USA.

Dyrektor ds. inwestycji funduszu Anders Schelde podkreślił, że decyzja nie jest bezpośrednio związana z konfliktem politycznym, ale z oceną kondycji finansów publicznych USA. Wskazał na rosnący deficyt budżetowy oraz koszty obsługi zadłużenia. Eksperci rynku emerytalnego zwracają uwagę, że takie ruchy mogą zachęcić kolejne instytucje do podobnych decyzji.

Europa i Polska na tle globalnych spadków

Spadki nie ominęły również europejskich giełd. Główne indeksy w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Francji zakończyły dzień pod kreską. Skala spadków była jednak mniejsza niż w USA, co pokazuje, że Europa w tym momencie jest postrzegana jako względnie stabilniejsza.

Na tym tle wyróżniła się Warszawa. Główny indeks WIG zanotował jedynie symboliczny spadek, a WIG20 zakończył sesję lekko na plusie. Analitycy tłumaczą to mniejszym udziałem kapitału zagranicznego oraz ostrożniejszym nastawieniem inwestorów. Jeden z brokerów zauważa:

„Polski rynek jest dziś bardziej defensywny, co paradoksalnie działa na jego korzyść”.

Deficyt i rating USA w centrum uwagi

Dodatkowym obciążeniem dla nastrojów inwestorów pozostają dane o finansach publicznych USA. W 2025 roku deficyt budżetowy sięgnął 1,78 biliona dolarów. Wcześniejsza decyzja agencji ratingowej o obniżeniu oceny wiarygodności kredytowej Stanów Zjednoczonych wciąż rezonuje na rynkach. Wysokie stopy procentowe sprawiają, że obsługa długu staje się coraz kosztowniejsza.

Ekonomiści ostrzegają, że bez zmian w polityce fiskalnej presja na amerykańskie aktywa może się utrzymywać. Inwestorzy będą uważnie obserwować kolejne decyzje polityczne oraz sygnały płynące z Rezerwy Federalnej.

Co dalej z hasłem „Sell America”

Obecna sytuacja pokazuje, jak szybko nastroje mogą się zmienić pod wpływem politycznych deklaracji. Hasło „Sell America” stało się symbolem nieufności wobec USA jako bezpiecznej przystani kapitału. Kluczowe pytanie brzmi, czy presja ta będzie krótkotrwała, czy przerodzi się w dłuższy trend.

Część analityków liczy na scenariusz, w którym administracja USA złagodzi retorykę, co pozwoli rynkom się uspokoić. Inni ostrzegają, że determinacja prezydenta może pogłębić spadki. Jedno jest pewne – inwestorzy będą w najbliższych dniach reagować na każdy sygnał z Waszyngtonu, a zmienność pozostanie wysoka.

Udostępnij