Tragiczny pożar w Crans-Montana: wśród rannych są dwie obywatelki Polski

W pożarze baru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana ranne zostały dwie Polki. Sprawdzamy aktualne informacje o ofiarach i śledztwie.

Do dramatycznych wydarzeń doszło w szwajcarskim kurorcie narciarskim Crans-Montana, gdzie w jednym z barów wybuchł potężny pożar. Ogień pojawił się w lokalu wczesnym rankiem 1 stycznia i bardzo szybko objął dwupoziomową przestrzeń,  enguide.pl  podaje, powołując się na rmf24.pl.

W wyniku tragedii śmierć poniosło 40 osób, a ponad sto zostało rannych. Wśród poszkodowanych znajdują się obywatele wielu państw, w tym dwie Polki. Informacje te potwierdziły władze kantonu Wallis.

Ranni z kilkunastu krajów. Najnowsze dane władz

Według oficjalnych komunikatów w pożarze obrażenia odnieśli przedstawiciele 12 narodowości. Na liście rannych znalazły się m.in. osoby ze Szwajcarii, Francji, Włoch, Belgii, Portugalii, Czech, Serbii oraz Australii. Wśród poszkodowanych są również dwie obywatelki Polski. Łącznie zidentyfikowano 116 osób rannych, a służby potwierdziły tożsamość wszystkich ofiar śmiertelnych. Skala tragedii wstrząsnęła lokalną społecznością i opinią publiczną w całej Europie.

Według najnowszych informacji około 83 osoby nadal przebywają w szpitalach. Najciężej poszkodowani zostali przetransportowani do wyspecjalizowanych placówek medycznych, w tym do szpitala Niguarda w Mediolanie. W tej placówce hospitalizowanych jest 11 osób w stanie ciężkim. Lekarze podkreślają, że stan części pacjentów pozostaje krytyczny i nadal zagraża ich życiu. Wszyscy ciężko ranni są utrzymywani w stanie sedacji.

Tragiczny pożar w Crans-Montana: wśród rannych są dwie obywatelki Polski

Oparzenia i uszkodzenia płuc u ofiar

Ranni doznali rozległych oparzeń drugiego i trzeciego stopnia. U części poszkodowanych poparzenia obejmują od 10 do ponad 50 procent powierzchni ciała, w tym twarz, plecy oraz kończyny. Lekarze informują także o poważnych uszkodzeniach płuc, które powstały w wyniku wdychania dymu i gorącego powietrza. W kilku przypadkach konieczne było zastosowanie sztucznej wentylacji. Sześciu pacjentów pozostaje w stanie krytycznym.

Szczególnie poruszające są informacje dotyczące wieku poszkodowanych. Większość rannych to nastolatkowie, a najmłodsze ofiary miały zaledwie 14 lat. Wśród pacjentów hospitalizowanych we Włoszech znajduje się dziewięciu nastolatków w wieku 15 i 16 lat. Obrażenia odniosły także dwie kobiety w wieku 19 i 55 lat. Tragiczny bilans zdarzenia wywołał falę żałoby i solidarności w Szwajcarii oraz poza jej granicami.

Śledztwo w sprawie pożaru i pytania o właścicieli baru

Szwajcarskie władze prowadzą postępowanie wobec dwóch osób zarządzających barem, będących obywatelami Francji. Są oni podejrzewani m.in. o nieumyślne spowodowanie śmierci wielu osób. Policja poinformowała jednak, że na obecnym etapie nie ma podstaw do ich aresztowania ani obaw o ucieczkę. Decyzja ta wywołała falę krytyki i niezadowolenia społecznego. W mediach pojawiają się pytania o odpowiedzialność i ewentualne zaniedbania.

Kontrowersje wokół bezpieczeństwa lokalu

Według doniesień medialnych właściciele lokalu mieli usunąć z internetu zdjęcia baru po remoncie, na których widoczne były zmiany w jego konstrukcji. Chodziło m.in. o zwężone schody i rozwiązania, które mogły utrudnić ewakuację. Dodatkowo pojawiły się informacje, że sufit w lokalu nie był wykonany z materiałów ognioodpornych. Potwierdził to także ambasador Włoch w Szwajcarii, wskazując na łatwopalny materiał dźwiękochłonny użyty w barze.

Z pierwszych ustaleń wynika, że bezpośrednią przyczyną pożaru były iskry z tzw. zimnych ogni, zamocowanych na butelkach szampana. Uczestnicy sylwestrowej zabawy trzymali je zbyt blisko sufitu, co doprowadziło do zapłonu. Mieszkańcy Crans-Montana oddają hołd ofiarom tragedii, zapalając znicze i składając kwiaty przed lokalem. Tragedia ta ponownie wywołała debatę na temat bezpieczeństwa w lokalach rozrywkowych i odpowiedzialności ich właścicieli.

Udostępnij